O warsztacie Tykwel
Trzydzieści trzy lata przy zegarach
Warsztat Tykwel działa we Wrocławiu od 1993 roku. Założył go Marek Zaleśny, zegarmistrz z ponad czterdziestopięcioletnim stażem w zawodzie, który zanim wbił pierwszą szyldkę z własnym nazwiskiem, spędził dwanaście lat jako uczeń i pomocnik mistrza Eugeniusza Horaka w jego zakładzie przy wrocławskim Rynku. To Horak nauczył Marka, że zegarek nie jest tylko mechanizmem do wskazywania godziny, lecz przedmiotem, który ktoś nosił codziennie przez lata i który niesie ze sobą całą historię swojego właściciela. Ta lekcja nie odeszła w zapomnienie.
Skąd wzięła się nazwa
Tykwel to słowo, które Marek wymyślił przy kuchennym stole, łącząc po prostu dźwięk tykającego zegarka z angielskim "well" oznaczającym dobrze. Żona uznała, że brzmi jak nazwa zakładu, nie jak kaprys, i tak zostało. Nie ma w tym żadnej głębszej filozofii marketingowej, tylko trafny przypadek i dobra opinia osoby, której Marek ufa najbardziej.
Jak wyglądały początki
W roku 1993 Wrocław zmieniał się bardzo szybko. Prywatne warsztaty rzemieślnicze otwierały się i zamykały z podobną częstotliwością. Marek wynajął niewielkie pomieszczenie, kupił używany stół roboczy po innym zegarmistrzu, który właśnie kończył działalność, i zaczął od napraw przyjmowanych z polecenia byłych klientów mistrza Horaka. Pierwszym zleceniem był rzeźbiony zegar szafkowy z końca XIX wieku, przywieziony przez panią z Leśnicy w tekturowym pudle wyłożonym gazetą. Naprawa trwała trzy tygodnie. Zegar wrócił do niej z wymienioną sprężyną napędową i odczyszczonym mechanizmem i, o ile Marek wie, chodzi do dziś.
Warsztat i ludzie
Dziś w Tykwelu pracują trzy osoby. Marek zajmuje się mechanizmami zegarków naręcznych i zegarów stojących, ze szczególnym upodobaniem do ruchów cylindrycznych i mechanizmów minutowych sprzed 1939 roku. Od 2011 roku w warsztacie pracuje Tomasz Wasilewski, który przyszedł na praktykę jako student politechniki i po dyplomie już nie odszedł. Tomasz specjalizuje się w zegarach kwarcowych i elektronicznych, a poza tym jest tym, kto w warsztacie ogarnia wszelką logistykę zamówień części. Trzecią osobą jest Kasia, która przez ponad dekadę zajmuje się obsługą klientów i wie o zegarach tyle, że gdyby chciała, zdałaby egzamin czeladniczy bez większego wysiłku.
Czym się zajmujemy
W Tykwelu naprawiamy zegarki naręczne wszystkich typów, od prostych mechanizmów kwarcowych po skomplikowane ruchy automatyczne znanych marek szwajcarskich i japońskich. Zajmujemy się też zegarami ściennymi i stojącymi, w tym zegarami z kurantem, które wymagają szczególnej cierpliwości i znajomości specyficznych rozwiązań mechanicznych. Regulujemy, czyścimy, wymieniamy zużyte elementy, dobieramy zamienniki tam, gdzie oryginalne części są już niedostępne. Przyjmujemy również zegarki po bliskich, które klient chce zachować w sprawnym stanie z powodów wyłącznie sentymentalnych, i traktujemy je z taką samą uwagą jak ekskluzywne marki.
Jak pracujemy
Każdy zegarek przyjęty do warsztatu dostaje kartę z opisem stanu, datą przyjęcia i wstępną oceną zakresu prac. Nie obiecujemy terminów, których nie możemy dotrzymać. Jeśli naprawa wymaga sprowadzenia części z zewnątrz, Marek mówi o tym wprost przy przyjęciu zlecenia. Zdarza się, że zegarek leży u nas kilka tygodni, bo część trzeba zamawiać przez pośrednika z Niemiec lub ze Szwajcarii, i tego nie da się przyspieszyć. Klient wie o tym od początku.
Zapraszamy
Warsztat Tykwel mieści się we Wrocławiu, w centrum miasta, w miejscu łatwym do znalezienia pieszo lub komunikacją miejską. Szczegółowy adres i godziny otwarcia znajdziesz w zakładce kontaktowej. Najlepiej po prostu wpaść z zegarkiem, a Marek lub Tomasz ocenią na miejscu, co wymaga naprawy i ile czasu to zajmie.